apostolstwo mlodziezy

Image is not available
Shadow
Slider

Rekolekcje

rekolekcje z siostrami

Siostry Prezentki

prezentki ulotka przód

Zgromadzenie

prezentki ulotka tył

W Obiektywie

Narodzić się dzięki Słowu

„Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, (…) tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” Iz 55, 10-11

 

Świadectwa uczestników oraz zdjęcia.

[_ultblockquote font="1" cite="Basia lat 20" align="left"]"Powierz Panu swoją drogę, zaufaj Mu On sam będzie działał"

Ostatnie kilka dni, 10-13 listopada, miałam możliwość spędzić w pięknym i ważnym dla mnie miejscu. Krościenko nad Dunajcem to miejsce, w którym od kilku lat spędzam czas rekolekcji. Tym razem było to spotkanie nietypowe. Spotkała się młodzież, chłopcy i dziewczęta oraz trzy zgromadzenia s.Prezentki, s.Służebniczki i o.Paulini. 

Podczas tego spotkania słuchaliśmy o fragmencie z Ewangelii św. Łukasza. Zastanawialiśmy się czy jesteśmy gotowi na przyjście Pana i czy robimy coś w tym kierunku żeby być gotowym, czy bylibyśmy w stanie zostawić wszystko dla Niego. Zastanawialiśmy się czy jesteśmy jak żona Lota, która nie tyle wspominała swoją przeszłość ale powróciła do niej. Czy ja chcę iść do  przodu, rozwijać się, zmienić swoje życie...? Czy może powracam do tego co było złe w naszym życiu, powracam do grzechów..? Uważam, że jedną z ważniejszych rzeczy tego dnia był spacer w ciszy. Był to idealny czas do przemyślenia Słowa, które słyszeliśmy wcześniej w konferencji , wsłuchanie się w siebie oraz kontemplacji piękna otaczającej nas przyrody i podziękowanie Bogu za stworzenie świata.

W kolejnym dniu słuchaliśmy przypowieści o "upierdliwej wdowie", historii, która pokazuje jak powinna wyglądać nasza relacja z Bogiem. Kobieta przychodziła do sędziego by ten obronił ją tak i my powinniśmy gorąco prosić Boga aby bronił nas przed złem,  prosić byśmy mieli wiarę. A przez naszą "upierdliwość" Bóg nam da."Łk 18, 7-8a: A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę." Usłyszeliśmy również, że powinniśmy czynić tak jak Gajus z 3. Listu św. Jana Apostoła. Gajus przez swoją gościnność ma udział w głoszeniu Dobrej Nowiny więc my też powinniśmy nie tylko mówić ale i czynić by w ten sposób głosić Jego Słowo. Uważam, że te słowa powinny na zawsze zostać w moim sercu bym mogła z wiarą i zaufaniem przez pracę wolontariusza głosić Jego potęgę. 

Wyjątkowym, i dla mnie nie znanym doświadczeniem z innych rekolekcji, były wieczorne spotkania, siadaliśmy przy stole wyciągaliśmy gry i zaczynały się rozmowy, dłuugie rozmowy. Poruszaliśmy rożne tematy te ważne i mniej ważne ale we wszystkich był Bóg. Doświadczyłam czegoś pięknego, doświadczyłam mocy bycia we wspólnocie, takiej prawdziwej w której nie trzeba mówić o zaufaniu bo ono jest mimo, że każdy z nas jest inny . Doświadczyłam zrozumienia, spotkałam Boga w drugim człowieku... Czas rekolekcji czy dni skupienia często przeżywam w złości, niezrozumieniu planu Boga na moje życie, tego co mnie spotyka. Tak było i teraz. Zrozumiałam, że moje życie wcale nie musi być piękne i kolorowe, najważniejsze żeby był w nim Bóg, Ten, który je stworzył. Jeśli pozwolę by w moim sercu zamieszkał Zły nie będę szczęśliwa. Dlatego ZAWSZE po każdym upadku powinniśmy wracać do Niego bo tylko ON ma moc by nas podnieść. On najlepiej wie kiedy i jak człowiekowi pomóc nawet wtedy gdy przestajemy prosić i najmniej spodziewamy się  Jego działania w naszym życiu. Podczas tych rekolekcji udzielił mi na tyle łask aby po długim czasie, trudnościach, niechęci i wstydzie spotkała się z Nim w sakramencie pokuty. Wystarczy powierzyć Panu swoją drogę, zaufać Mu a On będzie działał.

Wszystkie te dni były dla mnie ogromnym cudem. Jestem wdzięczna, że mogłam spotkać tak wspaniałych ludzi. Spędziłam ten czas mocno przytulona do Jego serca. Prośmy Boga w tych sprawach, które są dla nas trudne i o to co dla nas potrzebne, dziękujmy za te dobre, przepraszajmy za to co złe.[/_ultblockquote]

 

 

 

[_ultblockquote font="1" cite="Dominika" align="right"]Chociaż w rekolekcjach takich jak te zdarza mi się często uczestniczyć, to każde są wyjątkowe. Czas spędzony w Krościenku również taki był, bo niesamowity jest Ten, który mnie tam zaprosił, aby się ze mną spotkać. Nie oznacza to jednak, że te dni upłynęły w atmosferze sielanki, czy wzniosłych emocji. Wręcz przeciwnie, były zmaganiem, walką, by wyjść poza siebie i przybliżyć się do Jezusa. Jednak mam doświadczenie, że On się o mnie troszczył, w swoim Słowie zapewniał, że może i chce mnie zmienić i nowego ducha tchnąć w moje wnętrze. Dawał radość, przychodził w ciszy natury i rozmowie z drugim człowiekiem. To był czas także i odpoczynku duchowego, wyrwania się z codzienności, w której tyle muszę zrobić. A tak naprawdę jedyne, co muszę, to być święta!!! Mam wytrwale tworzyć niebo już tu i teraz, właśnie poprzez małe, drobne gesty. Za ten błogosławiony czas Bogu niech będą dzięki![/_ultblockquote]

 

 

[_ultblockquote font="1" cite="Bartosz Geneja" align="left"]Szczęść Boże

Każde wyjście na szlak było wykorzystane, aby dzielić się sobą. Poznałem wiele osób i dałem się poznać. Pozytywnie odebrałem zachętę do rozmów z wylosowanymi osobami. Sposób ten przełamywał bariery, stawał się pretekstem do normalnej rozmowy.

Wasza spontaniczność i wyluzowanie wpłynęły na grupę budująco. Młodzież nie bawiła się sama z sobą, szukała kontaktu z wami.

Homilie księdza dawały do myślenia. Zachęcały do otworzenia się w ciszy na dialog z Bogiem. Cieszyłem się również na możliwości adorowania Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W tej ciszy najbardziej usłyszałem wołanie Jezusa i echo Słowa Bożego, które we mnie pracowało.

Odnośnie tematu rekolekcji Czy narodziłem się dzięki słowu Boga? Nie wątpię, że tak. Nie raz, nie dwa coś się we mnie rodziło. Bóg przygotowuje mnie do spełnienia ważnej roli, wdowa uczyniła rzecz praktycznie nie bywałą, uwolniła się od prześladowców będąc jedynie nic nieznaczącą osobą w oczach innych.

Myśląc o tym co spotkało wdowę Bóg chce abym się modlił w chwilach, gdy wszyscy moi bliscy umrą, gdy będę bez grosza umierający z głodu czy fizycznego wycieczenia bo taka wytrwałość przyniesie odpowiedź Boga. Tak się rodzi prawdziwa wytrwałość, która rodzi kolejną łaskę WOLNOŚCI od prześladujących nas trudów życia.

Uświadomiłem sobie, że natłok trudnych sytuacji nie zwalnia mnie z gorliwej modlitwy. Dlaczego? Bo gdyby wdowa przestała prosić prześladowca dalej by jej utrudniał życie, aż do jej śmierci jak sądzę. Czy można nerwowo wytrzymać śmierć bliskich i dodatkowo jeszcze znosić prześladowanie ?Tak kobieta uważała jednak, że jest nadzieja dlatego wytrwale prosi bezlitosnego sędziego o pomoc, aż do skutku. Intencja by prosić aż do skutku jest tym co liczy się dla Boga. Uświadamiając sobie tylko tą naukę Chrystusa otrzymuję wielkie umocnienie przygotowujące mnie na chwile podobne wdowie, ale z radosnym zakończeniem, wolności.[/_ultblockquote]

 

 

[_ultblockquote font="1" cite="Klaudia" align="right"]Rekolekcje? Pełnia energii, optymizmu, siły , które daje wspólna modlitwa.  Poznanie wartościowych ludzi, którzy dają wiarę w budowanie lepszego świata. Przypominają , że życie to tylko wędrówka, której celem jest niebo. To czas doświadczania Boga i spotkania z Nim - tu i teraz. To rozpoczęcie zmiany świata od nas samych Wędrówki górskie Wspólny śpiew Wspólna radość   - Że Bóg jest z nami .[/_ultblockquote]

 

 

[_ultblockquote font="1" cite="Roksana G." align="left"]Przez ostatnie kilka dni (10-13.11.2016r.) brałam udział w rekolekcjach koedukacyjnych w Krościenku prowadzonych przez s. Prezentki, s. Służebniczki i o. Paulinów.

Dla mnie była to nowość, ponieważ wcześniej brałam udział tylko w rekolekcjach u służebniczek i były one tylko dla dziewcząt. Od samego początku pomysł bardzo mi się spodobał i bardzo ciekawiło mnie jak to będzie wszystko wyglądać. Już w pierwszym dniu zaskoczyło mnie to jak te osoby są bardzo pozytywne i życzliwe. Nie miało to znaczenia od kogo jesteśmy tzn. czy od służebniczek czy od prezentek wszyscy tworzyliśmy jedną wspólnotę i czułam się tam jak bym znała ich od dawna. Bardzo fajne były wieczorne gry na korytarzu, gdzie wszyscy się włączali. Było przy tym dużo rozmów, śmiechu i przede wszystkim zaufanie. I właśnie dzięki tym rekolekcjom patrząc na siostry i ojców zobaczyłam, że mogę być osobą wierzącą a równocześnie mogę być sobą nie zmieniając się, że nie trzeba udawać kogoś innego, że można się wygłupiać i że można się pomylić.

Podczas tego czasu ważnym dla mnie wydarzeniem była msza święta na której każda osoba podchodziła do ołtarza i indywidualnie ofiarowywała Panu Jezusowi to z czym przyszła na tą msze. Po raz pierwszy ofiarowałam Bogu moje życie, moje problemu z którymi sobie nie radziłam a także moje talenty za które jestem bardzo wdzięczna. Bezgranicznie Mu zaufałam co wcześniej było to dla mnie problemem. Poczułam wtedy niesamowitą ulgę i radość wewnątrz mnie. Tak jakby problemy które mnie przytłaczały opuściły mnie, zrozumiałam że jeśli zaakceptuje wole Boga nawet jeśli nie jest ona zgodna z moja wola to i tak będę szczęśliwa.

Uważam że było warto jechać na te rekolekcje, ponieważ to co tam przeżyliśmy jak np.: bycie samemu ze sobą wraz ze słowem Bożym, słuchanie konferencji, adoracja czy losowanie osoby z którą trzeba porozmawiać i to podchodzenie do osoby wylosowanej z pytaniem:,, Hej! Masz na imię...Bo właśnie wylosowałam cię....:)” było niepowtarzalnym i niesamowitym przeżyciem co w naszym życiu codziennym ciężko znaleźć taki moment. Roksana G.[/_ultblockquote]

 

Młodzi Prezentki