apostolstwo mlodziezy

Rekolekcje

rekolekcje siostry prezentki 2019 2020

Dni skupienia

prezentki dni skupienia

Taneczne soboty

prezentki ulotka tył

W obiektywie

W obiektywie

 

Twarz Boga

 

          Dochodzimy tu do czegoś rzeczywiście głębo­kiego, tutaj kryje się jakieś powszechne przesła­nie o powołaniu każdego z nas. Chcesz odkryć swe powołanie? Kiedy człowiek może je odkryć? O co powinien pytać człowiek, kiedy rozeznaje?

          Podstawowe pytanie brzmi: „Co wiesz o Bogu, jakim ci się Bóg objawił, jaki masz Jego obraz?”, a nie: „Co wiesz o sobie? czy nawet: „Co wiesz o innych ludziach?”.

          Py­taniem: „Co wiesz o Bogu?” możemy weryfiko­wać każdą swoją decyzję. Jeśli chcę coś zrobić, to zanim podejmę decyzję w tej sprawie, powinie­nem zapytać: „Co wiem o Bogu i jaki mam obraz Boga?”.

          W Psalmie 79 jest taki werset: Nawróć nas, Boże, rozjaśnij Twoją Twarz nad nami, a będziemy zbawieni. Człowiek pragnie nawrócenia. Skąd bierze się w nim to pragnienie? W jaki sposób dochodzimy do zrozumienia, co to znaczy nawrócić się?

          Otóż Bóg rozjaśnia nad nami swoją Twarz. Pokazuje nam swoją Twarz. Nawrócenie jest owocem po­znania Twarzy Boga. Będziemy zbawieni, jeśli rozjaśnisz nad nami swoje Oblicze. Jeśli poka­żesz nam Twarz — będziemy zbawieni. Ta sama myśl zawiera się między innymi w modlitwie arcykapłańskiej Chrystusa: To jest życie wieczne: znać Ciebie, jedynego prawdziwego Boga (J 17,3).

          Koncentrowanie się na Twarzy Jezusa nie jest bo­wiem uciekaniem od samego siebie czy od innych ludzi. Jest właśnie najlepszą metodą odkrywania samego siebie i najlepszą drogą do innych ludzi. Jest najlepszą drogą do cnoty. Należy podkreślić, że cnota jest praktyczną znajo­mością Boga.

          Gdy człowiek my­śli o czekających go obowiązkach i o tym, co ma jeszcze do zrobienia, gdy myśli o sprawach, które ma do załatwienia, czy o innych ludziach — to nie myśli o Bogu, traci siły i ochotę do wszystkiego.
Jeśli człowiek jest ciągle na zewnątrz siebie, to skąd ma czerpać chęć do działania? Wszystko idzie mu źle, bo nie myśli o Bogu. W Liście do Koryntian czytamy: wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upo­dabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3,18). Upodabniamy się do Jego obrazu.

          Jeśli wpatrujemy się w jasność Pańską, my też coraz bardziej jaśniejemy. Tak jest powiedziane w tym tekście: upodabniamy się do Jego obrazu. Gdy człowiek kontempluje Twarz Boga, to jego twarz się zmienia. Kiedy kontempluje Serce Boga, to sam staje się sercem. Upodabniamy się do Jego obrazu... Gdy Bóg objawia się komuś jako Serce, ten ktoś staje się sercem — jeśli ta jego kontemplacja jest rze­czywista. Przemiana dokonuje się w człowie­ku dlatego, że jest on blisko Boga. Bez tego chrześcijaństwo staje się moralizatorstwem i przestaje być zrozumiałe.

          List do Koryntian mówi: Czytają Mojżesza i nie rozumieją, bo mają zasłonę na oczach. Zasłona znika, kie­dy widzę Boga. Na twarzy Mojżesza nie było zasłony, kiedy wchodził on do Namiotu Spo­tkania, by rozmawiać z Bogiem. Pismo mówi: Rozmawiał z nim Bóg twarzą w twarz, tak jak rozmawia się z przyjacielem (por. Wj 33, 11). Twarzą w twarz. Inaczej wszystko jest zasło­nięte. I człowiek może czytać to, co Pan Bóg objawił Mojżeszowi (czym jest Dekalog, czym są przykazania, jak rozumieć najważniejsze w Księdze Powtórzonego Prawa — przykaza­nie miłości), ale oczy mieć zasłonięte. Wtedy nadal nie rozumie, co czyta, ciągle zderza się z jakąś zasłoną, nie może dojść do sedna. Osta­tecznie — nie wie, o co chodzi. A Mojżesz wiedział, ponieważ rozmawiał z Bogiem twa­rzą w twarz.

          Gdy rozmawiamy z Bogiem twa­rzą w twarz, zasłona się podnosi. Zaczynamy rozumieć, o co chodzi. Ważne jest, aby i duch tej rozmowy był taki, jaki był duch rozmowy Mojżesza z Bogiem: Pan z nim rozmawiał jak z przyjacielem.

 

Przesłanie prawdziwego obrazu Boga

 

          Zbliżając się przez Słowo Boże, sakramenty i posługę Kościoła, każdy człowiek bez wyjątku jest w stanie doświadczyć osobistego spotkania z Panem. Wszystkim nam Chrystus pragnie odsłaniać prawdziwy, czyli dobry obraz Boga.

          Osobiste doświadczenie spotkania z prawdziwym obrazem Boga wyzwala ukryte dobro w człowieku. Właśnie to spojrze­nie na obraz Boga i to niesamowite spotkanie budzi w człowieku poczucie własnej wartości. Potem rodzi się większa chęć do życia i do podejmowania codziennych zmagań. Pociągające piękno dobrego wizerunku Boga zapala w ludzkim sercu świeżą wiarę, nową nadzieję i czystą miłość. Taką miłość, która jest bezinteresowna, a przez to zdolna do podejmowania wielu ofiar i wyrze­czeń.

          Owocem spotkania z dobrym obrazem Boga jest większa akceptacja siebie wraz ze swoją historią życia. Potem następuje osobiste pogodzenie się z tym, co najbardziej cierpiące, obolałe i ciężkie we własnym człowieczeństwie.

          Patrząc na Boga poznanego przez Jego dobry obraz, rodzi się w sercu czło­wieka ogromna tęsknota i gorące pragnienie spotykania się z Panem, stale, często, codziennie, jak przyjaciel z przyjacielem (św. Teresa z Avila). Po spotkaniu z takim obrazem Boga mało znaczące czy wręcz zby­teczne stają się wszystkie zachęty do modlitwy. Ponieważ ten, kto chociaż raz doświadczył, czym naprawdę jest spotkanie z prawdzi­wym Bogiem, sam już chce i pragnie, i taka jest jego dobrze roz­ważona decyzja życiowa, aby spotykać się z Panem na modlitwie i żyć w bliskiej relacji z Nim.

          Z tych powodów, w trosce o naszą duchowość należy w pierw­szym rzędzie zadbać o poznanie naszego doświadczenia obrazu Boga. Dzięki temu można zobaczyć, do kogo się zwracam, do jakiego wizerunku Boga się modlę, a w konsekwencji, z kim tak naprawdę spotykam się na modlitwie.

          Pozytywne doświadczenia związane z poznaniem prawdziwego obrazu Boga pomagają nam przejść od zwykłej, czysto zewnętrznej pobożności, na poziom głębszej duchowości. Ta duchowość cechuje się przeświadczeniem, że Bóg jest dobry i dlatego warto uczynić z tej prawdy swoją naczelną zasadę życiową.

          W przeciwnym wypadku, można opierać swoje życie duchowe na - „pseudo-duchowości”. W takiej budowli życia duchowego, opartej na złym obrazie Boga, prędzej czy później dochodzi do pęknięć, a często do zawalenia i wielkiej katastrofy. Wystarczy, że przychodzi poważny kryzys duchowy połączony nieraz z ludzkim zagubieniem, wówczas odsłania się fundament - obraz Boga - na którym opiera się życie duchowe człowieka.

          Warto więc podejmować głębszą refleksję nad osobistym doświadczeniem obrazu Boga. Dzięki tej refleksji każdy może na nowo rozpoznać swoją motywację do zaangażowania w rozwój duchowy. Dopiero po spotkaniu ze swoją motywacją staje się moż­liwe określenie stanu fundamentu, na którym buduje się osobiste życie duchowe. Takie życie, które owocuje w zwykłej codzienno­ści głębokim przekonaniem do Ewangelii. Jezus codziennie pragnie ukazywać każdemu człowiekowi dobry obraz Boga, z któ­rego przemawia najważniejsze przesłanie: Bóg jest dobry!

          Tak naprawdę to historia naszego powołania, a także historia jego reali­zacji wynikająca z naszego rozeznawania woli Boga, jest historią naszego patrzenia w Twarz Jezusa. Czasem w Nią patrzymy, a czasem nie. Czasem patrzymy w zupełnie innym kierunku. Czasem niby w Nią patrzymy, ale tak, żeby nie napotkać wzroku Jezusa, bo nie jesteśmy w sta­nie popatrzeć Mu w oczy. A czasem patrzymy Mu w oczy, i to bardzo intensywnie. To jest hi­storia naszego życia przed Bogiem.

Zapytaj siebie: Co wiem o Bogu?
Tekst: O. Wiesław Strzelecki O.Carm.

 

przespanie poranka

Młodzi Prezentki